Józefina

 Wchodzę do podziemnej knajpy. W mieście nie wolno się już spotykać. Wszystkie światła są pogaszone, wzrok powoli przyzwyczaja się do ciemności. W pierwszej sali jest nadymione, wszędzie stoją kawiarniane okrągłe stoliki. Krzesła na blatach, jakby właśnie zamknięto lokal. W głębi, przy barze, siedzi samotna kobieta w sukni z głębokim dekoltem na plecach... sięga aż... Ten widok zatrzymuje mnie na chwilę, którą wyryję w swojej pamięci i będę ją przywoływał w najtrudniejszych chwilach, dla odwagi i na pocieszenie. Jasny trójkąt bieli hipnotyzuje jak magiczne zaklęcie... Nagle, jakby w odpowiedzi na mój wzrok zauważam drgnięcie łopatki, skóra powyżej ramion ginie w mroku... Teraz bardziej czuję, niż widzę, jak kobieta łagodnie przymyka oczy i uśmiecha się triumfalnie do siebie. Jak zawsze, gdy czuje obok mężczyznę. Potrafi go wyczuć bezbłędnie, instynktownie, nawet gdy schowany w cieniu wypatrzy ofiarę. Ofiarę? Widzę jak leniwie zaciąga dym z długiej rurki. Dym poganiany jej długim oddechem, mówi słodko: “Gwiżdżę na to”.  Odwraca się, jest oszałamiająco piękna. Bezwstydnie łapie mój wzrok i zaczyna:


Jestem Josephina. Jestem na swojej boskiej ścieżce, ze mną nic Ci nie grozi, bo lina jest rozpięta wysoko, na uniesionych w górę nogach, ponad namiotem Cyrku Ziemia. Przypadło mi w ostatnim czasie długo tu zabawić, w chmurach. Lubię ich powolne kołysanie. Są tu też burze. Moje własne i te które nie ja rozpętałam. - uśmiecha się - Gdyby świat był doskonały, byłabym czarną żydówką kołyszącą biodrami na linie, ponad głowami gapiów. Co chciałabym powiedzieć moim wnukom? Nie będę ich miała, ale załóżmy, że będą osoby bliskie memu sercu:

W Indiach do najczystszej bieli trzeba dodać odrobinę czerni, by chroniła nas przed złem. Czysta biel może je zbyt przyciągać, przez kontrast.

 - nie przerywam, więc ciągnie dalej:

 Modliłam sie do Boga, żeby mnie stąd zabrał, by bujać w obłokach. Niestety, znajomy lotnik uświadomił mi: „ gdy jesteś w kokpicie, nic nie słyszysz z Ziemi, jest błogo i cicho. Ale ty chcesz leżeć w bialym puchu nago? To sobie wyobraź, że gdy lecisz na zewnatrz, na spadochronie, jesteś w szoku - słyszysz wszystko! Ptaki, dzieci... Szum.. Ziemia zaszumi straszliwie tysiące razy do 2020 roku. Wszystko to promieniuje w Kosmos. Czy te szumy się przedostają przez strato-heliosferę? Czy to słychać na księżycu? Czy Cię to nie martwi, że jesteśmy tacy hałaśliwi?” W takim razie postanowiłam zanurzyć się pod wodę, albo zagrzebać w ziemi na sto lat. Wyjdę, jak już nikogo nie będzie... Kilka lat temu prosiłam o czas, o nudę, która swoim ciśnieniem wydestyluje nas do człowieczeństwa, wyzwoli nas od chamów, a stało się odwrotnie! Ja, kobieta, pacyfistka, prosiłam o bezkrwawe rozwiązanie! Dlaczego życie mamy za nic? Dlaczego nie staramy sie przeżyć go godnie, pięknie? Dlaczego opakowanie ważniejsze jest niż mój akt? Moja skóra? Mój umysł? Ja jestem muzą... Moje dzieło totalne? Moje nogi, kostki, stopy... mężczyźni bałwochwalczo leżący u moich stóp. Jak u Schulza...Ja już przeszłam przez ogień własnych rozpaczy, już nie chcę żyć w strachu, nie chcę upychać sobie z powrotem do gardła swoich obaw i Demonów. Ostatnio dały mi okazję do pięknych rysunków w sali pocałunków. Może to nowy temat na rzeźbę w ogrodzie? Kochankowie... Jestem rzeźbiarką. Szukam kamieniarza, Ludwiku. Musisz mi wyrzeźbić czarny obelisk, będzie chronił nas przed złem.



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty